top of page

Idź za głosem serca

Zaktualizowano: 25 sty

Kilka lat temu, kiedy jeszcze nie miałam pojęcia co będzie...



Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przejawiała zainteresowanie modą. Pracowałam w branży drogeryjnej jako kierownik sklepu w dużej znanej firmie jaką jest Rossmann.


Przeszłam swoją karierę od szczebla sprzedawcy i czułam tę pracę całą sobą. Zawsze chętna do nowych wyzwań, pracowita jak pszczółka, przez 21 ładnych lat zdobyłam doświadczenie.


Czegoś mi było brak. Standardy sieciowe zaczęły mnie ograniczać. Nie mogłam nic po swojemu, bo procedury.


Zaczynał pojawiać się dostęp do platform aukcyjnych i zupełnie przypadkiem zaczęłam wystawiać na licytacje ubranka po naszych dzieciach. Był to rok 2005. Tak się zaczęła moja przygoda z Allegro. Pięć lat później pojawił się pomysł na sprzedaż nowych ubrań. Zaczęło się od wełnianych tunik z kamieniami, którą nosiła Edyta Górniak. Tunika z wełny z dużymi kamieniami wokół szyi była na tamte czasy unikatem. Zdobyłam dwie sztuki, które sprzedały się jeszcze tego samego dnia. Kupiłam następne cztery i znów się sprzedały. I takim sposobem założyłam działalność gospodarczą. Pracowałam na etacie a sprzedawałam w Internecie. Zaangażowana w projekt była cała rodzina. Wysyłaliśmy paczki na poczcie, gdzie trzeba było stać w długich kolejkach. Szło nam bardzo dobrze. Praca kierownika sklepu z nienormowanym czasem pracy wbrew pozorom nie dawała dużej przestrzeni z czasem wolnym na dodatkowy biznes. W takich dużych firmach nie ma kiedy nawet pomyśleć o tym co człowiek lubi, nie wspominając o tym o czym marzy. Sprzedaż przez Internet, była dość prosta, ważne było, żeby wybrać dobry towar, zrobić dobre zdjęcia, wystawić na sprzedaż, a potem zapakować, odstać swoje na Poczcie i wysłać. Praca kierownika sklepu wymagała ode mnie maksymalnego zaangażowania i ciężko było połączyć jedno z drugim. I tak trwało to łącznie lat pięć, kiedy to w akcie bezsilności jeszcze nie miałam pojęcia, że wkrótce odejdę!


Zawsze miałam w głowie jakieś pomysły , jednym z nich było szycie toreb. Uszyłam sobie kilka prostych skórzanych :) Jedna z pierwszych była cudna złota listonoszka z klapką a podszewkę miała wklejoną na taśmę dwustronną :) Mam ją do tej pory ! Przy każdej wizycie u fryzjera Pani Monika podziwiała moje dzieła. Pewnego wrześniowego dnia a konkretnie 24 obok fryzjera zwolnił się lokal. Zapytałam z czystej kurtuazji co tam teraz będzie a Pani Monika powiedziała, że tam będzie moja pracownia ! I tym samym ruszyła kostkę domina i poszłooooo!


Przyszłam do domu odmieniona nie tylko nową fryzurą ale poczuciem w sercu, że to dla mnie Nowy Etap w życiu. Opowiedziałam moim bliskim o tym zdarzeniu i wszyscy przyjęli je z entuzjazmem. Nie było już nowy, żeby ktoś mnie od tego planu odwrócił.


14 lutego 2015 roku byłam już w nowym miejscu. Suerte otworzyło się na Świat . W Łodzi na ulicy Łąkowej 11 zaczęła się ta piękna przygoda.


Suerte nie zostało jak to było w pierwszej wersji pracownią, w której miały powstawać torby. Suerte stało się miejscem, gdzie spotykali się twórcy rzeczy ładnych a Suerte pośredniczyło w sprzedaży.


Miałam 42 lata i dopiero zaczynałam naprawdę uczyć się Siebie. Dzieci były już dorosłe Nie miałam żadnego planu prócz głosu serca: pracować jak lubię, dla Siebie, bez grafików i terminów. Jeszcze nie wiedziałam jak... Teraz kiedy minęło 9 lat już wiem. Kocham To co robię !

20 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page